Po prostu to takie cholernie glupie wszystko i okrutne. Slowo, gest, nawet mysl..jest teraz,tutaj i mija tak szybko. Mija i juz tego nie ma, ale nie znika ot tak. Ma wplyw na wszystko. Mowi sie o efekcie motyla i cos w tym jest. Kazdy oddech ma wplyw na wszystko co sie stanie po nim..bo gdyby go nie bylo. Kto wie..moze wszystko potoczylo by sie inaczej. Kiedys byly we mnie jakies marzenia, jakies plany, a teraz nie ma niczego. W srodku nie ma absolutnie nic. Czasem pojawia sie mysl, jak teraz po obejrzeniu kolejnego odcinka, kolejnego serialu. Co by bylo, gdyby bylo inaczej? Gdyby dni nie byly smutne, a przepelnione usmiechem. Gdyby nie tylko pies byl moim chlopczykiem, ale bylby prawdziwy chlopczyk, dziewczynka.. a moze oboje by byli. Nie bylo by pewnie latwo, ale pamietam kolege, kolezanke. Byli malzenstwem, sa nadal. Najcudowniejszymi ludzmi, jakich dane mi bylo spotkac. Teraz nie wiem co sie z nimi dzieje, jak im sie zyje. Wiem tylko,ze mozna dac wszystko, aby tak byc, tak miec, tak zyc, jak oni zyli wtedy gdy jeszcze ze soba rozmawialismy, gdy jadac przez pol kraju spotykalismy sie na kilka tylko godzin, ot tak, zeby sie usmiechnac, podac sobie rece, przytulic sie. Nienawidze siebie tak bardzo. Nienawidze zycia. Nienawidze.







