untitled
Ostatnio czesto zamiast ogladac kolejny serial sciagniety z tych,ktore polecil mi ktos zupelnie obcy na twitterze, robie pauze pilotem,ktory juz od dobrych szesciu miesiecy wola, ze bateria jest zbyt slaba i patrze gdzies daleko. Nie wybieram wzrokiem zadnego punktu, choc niekiedy gdy sie zapomne, zatrzymuje na chwile wzrok na firanie, na pustych oczkach, z ktorych jest zrobiona. Ktos wymyslil sobie, ze niektore beda puste, a inne bardziej lub mniej zaszyte tworzac wzory, dziwne wzory. Ostatnio jednak wtedy wpatruje sie w zar papierosa, ktorego trzymam wtedy w dloni. Jak spala, jak zyje przez te chwile, jak rozblyskuje i przygasa z kazdym zaciagnieciem sie. Wtedy jakby zyl pelnia zycia,ale to trwa tak krotko, ze prawie niezauwazalnie i znow wraca do swojej ciszy. Na jego szczycie pojawia sie coraz wyzsza kolumna popiolu,ktora przygniata go soba choc przeciez ona juz przeminela, jest pozornie lekka, nie plonie, nie zarzy sie juz. Szaro czarna warstwa, ktora zbiera sie na szczycie. Przeszlosc. Pomyslalam przed chwila jakby to bylo moc to zachowac, moc nagrac jakos, zapisac i pokazac komus ten plomien. Wiesz, ze gdy sie oddycha tak blisko, patrzac na to jak przemija, on zyje jeszcze bardziej? Z kazdym oddechem pulsuje delikatnie, tak delikatnie, ze czasami wrecz niezauwazalnie,a jednak. Pulsuje tak jakby bilo czyjes serce. Ale to nie jest ktos, to tylko rzecz, a to zycie, puls i zar bardzo szybko przemija pozostawiajac tylko garstke popiolu po sobie, pozolkly ustnik i dym, ktory jeszcze przez kilka minut unosi sie w powietrzu wypelniajac pokoj i pluca swoja przeszloscia. Monitor z serialem zostawionym na pauzie wlasnie zgasl, a zza zamknietych drzwi dobiega dzwiek innego serialu,ktory oglada moja mama. Mowila mi ostatnio,ze poza mna nie ma nikogo,ale to pzeciez nie prawda. Ma moja siostre, ma jej faceta, ktory poza nia nie ma chyba tak naprawde nikogo juz no i psa. Wszyscy sa wiecej warci ode mnie. Czuje sie jak potwor. Jestem potworem,ktory nie zasluguje na zycie. Chcialabym moc zapisac, nagrac czasami to co widze. Tanczace za oknem liscie na podworku, golebie, ktore probuja wyrwac sobie kromke suchego chleba, tego papierosa, zachod slonca, jezioro. To wszystko zostaje we mnie, staje sie popiolem.







